Pokazywanie postów oznaczonych etykietą public transport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą public transport. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 września 2014
Rest and Silence - Buyukada Island
Odnaleźć spokojne miejsce, w którym można odpocząć w zgodzie z naturą i w samotności, w niemal piętnastomilionowym mieście to niełatwe zadanie. Na szczęście wykonalne. Wczoraj odwiedziłem jedną z czterech sąsiadujących ze Stambułem wysp - Princes Islands. Podróż promem to zaledwie 1,5 godziny. Brak samochodów, konie i psy odpoczywające w cieniu lasu, piękna małomiejska architektura i ruiny greckiego sierocińca. A na zakończenie dnia zachód słońca obejrzany ze szczytu wzgórza… Pokój.
To find a calm place, where you can connect to nature and relax being alone, in almost 15-milonth city isn’t an easy task. Fortunately possible. Yesterday I’ve visited one of four neighboring to Istanbul Islands - Princes Islands. Journey with a ferry boat’s just 1,5 hour. No cars, horses and dogs resting in a shadow of a forest, beautiful small-town architecture and ruins of a greek orphanage. And catching sunrise on the top of a mountain in the end of the day… Peace.
Etykiety:
Buyukada,
chill out,
how to hide from a crowd,
Istanbul,
Princes Islands,
public transport,
relax,
rest,
silence,
sunset,
tourist,
travel,
Turkey
czwartek, 25 września 2014
Motor - Turkish Mode of Transport through Bosphorus
Kiedy aplikacja, za pomocą której sprawdzam publiczny transport pokazała mi, że mam przejść Bosfor pieszo, zacząłem w nią nieco wątpić. Moje wątpliwości zostały rozwiane, kiedy okazało się, że faktycznie nie ma w tym miejscu promu, a żeby przedostać się na drugą stronę cieśniny, należy skorzystać z rodzaju wodnych taksówek, tzw. motorlar. Taki dolmusz, tyle że na wodzie, czyli jeszcze bardziej podnoszący poziom adrenaliny. Stresujące może być już samo wejście - fale Bosforu bujają łódką na wszystkie strony. Ciasno, mało miejsca, kierowca odlicza, czy nie ma za dużo osób, ktoś doskoczy jeszcze w ostatniej chwili i płyniemy małą motorówką, pośród jachtów, statków i łodzi. Płatność jak w dolmuszu - nie wiadomo kiedy, czyli w międzyczasie. Wesołe miasteczko traci sens, jeśli wystarczy skorzystać ze środków publicznego transportu, żeby dostarczyć sobie mocniejszych wrażeń.
When my public transport app showed me that I need to walk through Bosphorus I started to doubt in its functioning. My doubts were resolved, when I realize that there's really no ferry connection in that place and to get to another side of the strait, you need to use a kind of taxi-boats, so called motorlar. A kind of dolmuş... but on the water, what makes your adrenaline level even higher. A boarding can be already stressful - Bosphorus’ waves make the boat floating in every direction. Tight, no place, motorist counts if there’s not to many people, at the last-minute someone is just jumping on and we flow on a little motorboat amongst all the other&bigger yachts, ships and boats. Payment’s the same as in dolmuş - never know when, so in a meanwhile. A theme park’s senseless when it’s enough to use the means of public transport if you seek an adventure.
sobota, 20 września 2014
Dolmuş - Turkish Mode of Transport
Poruszanie się po Stambule wymaga ode mnie nabycia nowych przyzwyczajeń. Pośród środków transportu publicznego takich jak metro, bus, prom…, na szczególną uwagę zasługuje dolmusz. Rodzaj mini busa, z którego udało mi się skorzystać dopiero za trzecim podejściem. Bus bez biletów, stałej trasy i przystanków. Nawzajem różnią się designem (choć wszystkie z nich wyglądają dość zabawnie) i kolorami tabliczek na dachu, w zależności od tego, w którym kierunku jadą. Wsiąść można jak do taksi, w każdym miejscu - wystarczy zamachać ręką. Różnica między dolmuszem, a taksi jest jednak taka, że jedzie z nami więcej osób (często jest ciasno) i niekonieczne jest podawanie docelowego adresu. Dolmusz przecież i tak jedzie, często z otwartymi drzwiami. Żeby wysiąść wystarczy poprosić kierowcę o przystanięcie - „Inebilir miyim?” („Czy mogę tutaj wysiąść?”) i podróż zakończona. Płaci się kierowcy w trakcie jazdy. Zgodnie ze stawkami wyznaczanymi na podstawie, którą ciężko mi jest zrozumieć i prawdopodobnie nigdy jej nie zrozumiem. 1,50 TL jeśli jadę do portu, 7 TL jeśli przejeżdżam na drugą stronę Bosforu. Tyle mi wystarczy. Proste. Każdy wie, z którego dolmusza skorzystać i ile zapłacić. Każdy, oprócz nowo przyjezdnych, przez co zwykły mały busik może zamienić się w przygodę.
| Tutaj Pan płaci. A właściwie podaje kierowcy moją zapłatę. Here the guy is paying. And actually just passing my payment to a driver. |
poniedziałek, 15 września 2014
Learning the city
Wygląda na to, że zaczynam się oswajać z miastem. Znalazłem mieszkanie, chyba nawet kurs tureckiego, uczę się poruszać komunikacją miejską, mam nawet za sobą dwie samodzielne podróże dolmuszem (o tym specyficznym zjawisku z pewnością poświęcę jeden post), piszę na komputerze płynąc promem zamiast oglądać widoki. Wielkość miasta przestaje mnie przerażać i przytłaczać. Dzisiaj Stambuł bije ciepłem i serdecznością. Częściowo jest to powiązane z wydarzeniem muzycznym, które czeka mnie jutro, w większości jednak poczucie stateczności jakim jest znalezione mieszkanie, pozwala mi bardziej cieszyć się odkrywaniem nieznanego.
Most z Europy do Azji stoi przede mną otworem!
It seemed like I’m beginning to get use to the city. I found an apartment, probably even a turkish course, I’m learning quickly how to use the public transportation, I even have two unassisted journeys with dolmuş (I will certainly write a whole post about this specific occurence), going with ferry I use my laptop instead of watching the landscape. Feelling of being afraid and overwhelmed, because of the city size, seems to be gone. Istanbul’s full of warmth and kindness today. It’s partly connected with a music event that waits for me tomorrow, but mostly it’s the stability feeling of found apartment that lets me enjoy exploring whats unknown even better.
The bridge from Europe to Asia is opening up for me!
Most z Europy do Azji stoi przede mną otworem!
It seemed like I’m beginning to get use to the city. I found an apartment, probably even a turkish course, I’m learning quickly how to use the public transportation, I even have two unassisted journeys with dolmuş (I will certainly write a whole post about this specific occurence), going with ferry I use my laptop instead of watching the landscape. Feelling of being afraid and overwhelmed, because of the city size, seems to be gone. Istanbul’s full of warmth and kindness today. It’s partly connected with a music event that waits for me tomorrow, but mostly it’s the stability feeling of found apartment that lets me enjoy exploring whats unknown even better.
The bridge from Europe to Asia is opening up for me!
Subskrybuj:
Posty (Atom)